7. "Nowe oblicze Greya" E.L. James
Swoją już tradycją opisuję kolejną książkę, jaką udało mi się przeczytać. W tym przypadku było to trochę cięższe, niż bywa zazwyczaj. Ale przebrnęłam przez trylogię Greya i mogę już z ludźmi o tej kontrowersyjnej lekturze obiektywnie rozmawiać. Książka jest na 7. pozycji moich książek przeczytanych, ale spokojnie, nie jest ze mną tak źle :P Liczyć zaczęłam całkiem niedawno, zdaje się, że pod koniec wakacji, a więc kilka miesięcy temu. Zdaję sobie sprawę, że w porównaniu z niektórymi z Was to nic, ale czytam głównie przed snem. Mniejsza z tym, przejdźmy do mojej recenzji... Moje pierwsze pytanie brzmi: Dlaczego ta książka nosi tytuł: "Nowe oblicze Greya"? Grey nie pokazał w niej żadnego nowego oblicza. Nawet na końcu, kiedy autorka wróciła do jego dzieciństwa i przedstawiła scenę poznania głównych bohaterów od jego strony. Swoją drogą bardzo mnie zniechęciła tym do samego Christiana, którego nawet w tej książce lubiłam. Za to od początku i z każdą serią coraz bardziej,...