Październikowa trzecia część projektu denko :)
O to produkty, które zużyłam w październiku. Wstęp krótki, ale treściwy, nie ma co owijać w bawełnę, nieprawdaż? :) S uche szampony to dla mnie coś, co powinno być ideałem, ale nieustannie rozmijam się ze znalezieniem czegoś, co spełniałoby obietnice producenta. Produkt, który dziś przedstawię, mianowicie Colab, suchy szampon New York , jest dla mnie czymś zaskakującym. Kupiłam go pod wpływem chwili w Hebe. Postanowiłam po prostu wypróbować w nadziei, że może akurat ten okaże się dobry. Początkowe, pierwsze użycia były wręcz... niedorzeczne. Pamiętam, że wyczesywałam go z włosów, ale dopiero pod koniec używania zauważyłam, że on przecież zupełnie nie zostawia białego proszku! A mam bardzo ciemne włosy u nasady. Odkrycie to sprawiło, że zaczęłam całkiem inaczej używać tego szamponu. Suchy szampon Colab okazał się być idealnym pudrem do włosów. Mam przetłuszczające się włosy, zwłaszcza jeśli używam nieodpowiednich szamponów. A ostatnio musiałam taki zużyć... Nie lubię wyrzucać nicze...